Programiści – języka nie mają?

Tworzymy wspaniale kolaborujący zespół, któremu niestraszne są żadne wyzwania. Na taki cytat natknąłem się ostatnio na stronie całkiem znanej i poważnej firmy tworzącej aplikacje internetowe. To rozwiązanie będzie w znacznym stopniu afektować znaczny odsetek klientów używających aplikacji – czytam w oficjalnym dokumencie definiującym wymagania. Spostponuj to spotkanie na inny termin – usłyszałem całkiem niedawno w przerwie jednego ze szkoleń. O co mi chodzi? Ano o pewien syndrom, który obserwuję od dłuższego czasu – fakt, że o ile angielskim pracownicy działów IT władają bez problemu, to z polskim jest wręcz dramatycznie. Brak znajomości słownictwa, spolszczanie angielskich słów w wydawać by się mogło naturalne rodzime odpowiedniki (affect, collaborate, postpone) przynosi efekty dosyć groteskowe, jak wyżej. Co jednak coraz bardziej przerażające – coraz mniej osób zwraca na to uwagę. A całość jest na tyle powszechna, że niedługo pierwotne znaczenie słów kolaboracja, postponować i afektować faktycznie się zatrze. Czepiam się?

• • •

Istota retrospektywy

Na jednej z ostatnich konferencji agile’owych natrafiłem na grupkę (jak się okazało – w większości Scrum Masterów) żywo dyskutującą o retrospektywach. Jako, że konwersacja była prowadzona publicznie, w trybie otwartym, przyłączyłem się w roli słuchacza. Rzecz była o pomysłach na ciekawe retrospektywy w formie, jak to określono, “psychozabawy” (a słysząc to słowo moje myśli skierowały się ku “Uśmiechowi Numeru” czy innym kultowym nastoletnim gazetkom z lat 90.). Oczywiście od razu padły gorące nazwy: Retromat, Retrospective Wiki czy TastyCupCakes. Uczestnicy przekrzykiwali się w profitach jakie uzyskują dzięki różnym zabawom: padały mądre akronimy, jak  EMIC czy CCP, jedni mówili o kongitywistyce, eneagramach i rozgwiazdach, z kolei inni wymieniali nazwiska takie jak Belbin, Downey, Avery, Tuckman, Oldham, Michno czy Wilmiński. No dobra, te dwa ostatnie chyba brzmiało nieco inaczej. Opuściłem rozgrzane do czerwoności grono w czasie dyskusji nad różnym podziałem ludzkich osobowości, a konkretnie nad tym, który z licznych modeli tego typu najlepiej oddaje charaktery deweloperów w zespole Scrumowym pracującym nad wytwarzaniem oprogramowania.

• • •

Niepokorny dev

Scrum to gra zespołowa, działa dobrze, jeżeli wszyscy przykładają się na równym poziomie, bo oczywistym jest, że na efekt pracy zespołu składają się ludzie go tworzący. Co jeśli jeden z członków zespołu deweloperskiego zaczyna przysparzać problemów, psując atmosferę? Nie chciałbym się w tym momencie rozpisywać nad przyczynami takiej sytuacji, może być ich bardzo wiele –  od znużenia projektem, wypalenie zawodowe, po kwestie relacji panujących między członkami zespołu czy też kwestie ich charakterów. Skupmy się na samej sytuacji, gdzie problemem staje się komunikacja oraz egzekwowanie zobowiązań od takiej osoby.

• • •

„Nietechniczny” Scrum Master

Czy nietechniczna osoba ma szansę odnieść sukces jako Scrum Master? Na początek, doprecyzujmy, co mam na myśli używając słowa „nietechniczny”. Mówiąc wprost, odnoszę je do siebie, sam czuje się bowiem taką osobą, pracując na co dzień w zespole tworzącym oprogramowanie. Mimo, że poruszam się sprawnie w tym obszarze, to nigdy nie potrzebowałem poznawać szczegółowych rozwiązań implementacyjnych. Czy to wpływa w jakiś sposób na moją pracę? Z pewnością.

• • •

Product Owner na retrospektywie

Zdziwiło mnie pytanie jakie usłyszałem od jednego z początkujących Scrum Masterów, który jednak miał już na swoim koncie kilka ładnych miesięcy praktycznej pracy na tym stanowisku: „Czy macie w zwyczaju zapraszać Product Ownerów na retrospektywy?” Jakież było jego zdziwienie, kiedy skierowałem go do „Przewodnika po Scrumie”, a tam przeczytał:

• • •