Istota retrospektywy

Na jednej z ostatnich konferencji agile’owych natrafiłem na grupkę (jak się okazało – w większości Scrum Masterów) żywo dyskutującą o retrospektywach. Jako, że konwersacja była prowadzona publicznie, w trybie otwartym, przyłączyłem się w roli słuchacza. Rzecz była o pomysłach na ciekawe retrospektywy w formie, jak to określono, “psychozabawy” (a słysząc to słowo moje myśli skierowały się ku “Uśmiechowi Numeru” czy innym kultowym nastoletnim gazetkom z lat 90.). Oczywiście od razu padły gorące nazwy: Retromat, Retrospective Wiki czy TastyCupCakes. Uczestnicy przekrzykiwali się w profitach jakie uzyskują dzięki różnym zabawom: padały mądre akronimy, jak  EMIC czy CCP, jedni mówili o kongitywistyce, eneagramach i rozgwiazdach, z kolei inni wymieniali nazwiska takie jak Belbin, Downey, Avery, Tuckman, Oldham, Michno czy Wilmiński. No dobra, te dwa ostatnie chyba brzmiało nieco inaczej. Opuściłem rozgrzane do czerwoności grono w czasie dyskusji nad różnym podziałem ludzkich osobowości, a konkretnie nad tym, który z licznych modeli tego typu najlepiej oddaje charaktery deweloperów w zespole Scrumowym pracującym nad wytwarzaniem oprogramowania.

• • •

Product Owner na retrospektywie

Zdziwiło mnie pytanie jakie usłyszałem od jednego z początkujących Scrum Masterów, który jednak miał już na swoim koncie kilka ładnych miesięcy praktycznej pracy na tym stanowisku: „Czy macie w zwyczaju zapraszać Product Ownerów na retrospektywy?” Jakież było jego zdziwienie, kiedy skierowałem go do „Przewodnika po Scrumie”, a tam przeczytał:

• • •