Sztuka pisania oprogramowania

Sztuka Pisania Oprogramowania
Wybór i redakcja Joel Spolsky
Helion, 2007 (org.2005)

3+

 

Świat programistyczny desperacko domaga się lepszego stylu pisania – pisze Joel Spolsky we wstępie tejże książki, zaznaczając że stanowi ona jego zdaniem zbiór najlepszych treści związanych z oprogramowaniem, powstałych na przestrzeni ostatnich lat.

Po takiej zapowiedzi, z olbrzymią ciekawością sięgnąłem po to wydawnictwo, wiele sobie po nim obiecując. Swoje zrobiła też bardzo ciekawa okładka (zapożyczoną z jednego z renesansowych wydań dzieł Euklidesa). Magnesem był też dla mnie Joel Spolsky. Nazwisko doskonale w świecie IT znane z… no właśnie. Nie mogłem sobie przypomnieć gdzie i przy jakiej okazji wbiło mi się w pamięć. Mało kto wie, że Joel jest współtwórcą Stack Overflow i Trello. Ale to historia współczesna. A wcześniej? Cóż, mniejsza z tym.

Odnośnie kiepskiego pisania w IT – nie sposób się ze Spolskym nie zgodzić. O ile ludzi z ogromną, imponującą wiedzą w świecie IT jest sporo, to z umiejętnością jej przekazania w formie ciekawej prezentacji lub odsłonięcia tajników swego warsztatu w formie intrygującej książki czy napisanych żywym, ciekawym językiem wpisów na bloga, jak na lekarstwo. Razi drętwy styl, gdzieś zaginęło poczucie humoru, będące kiedyś  znakiem rozpoznawczym pozycji IT (jakoś na myśl od razu przychodzi mi Symfonia C++ Jerzego Grębosza), często najzwyczajniej w świecie, wieje nudą. Zresztą, wystarczy wybrać się na jakąkolwiek konferencję IT, żeby się przekonać, że średnio to wygląda. Ba, na jednej z polskich konferencji Scrumowych, gdzie spodziewałbym się znakomitych prezentacji, najlepszym, najbardziej charyzmatycznym z rodzimych mówców okazał się… prawnik. Tak, świat programistyczny desperacko domaga się lepszego stylu pisania, mówienia, prezentowania…

W kwestii subiektywnego spojrzenia na swoje własne dzieło Spolsky daleki jest jednak od prawdy. Pozycje tą – stanowiącej zbiór różnego rodzaju artykułów, publikowanych głównie na blogach autorów – ciężko bowiem ocenić jako dzieło obowiązkowe dla każdego dewelopera, zbierającej zestaw olśniewających, porywających tekstów otwierających oczy na wiele aspektów codziennej pracy. Nie, nie spodziewajcie się okrzyków “eureka” w czasie lektury. Nie powiem, żeby i styl pisania tych tekstów zachwycał.

Spolsky zebrał tu artykuły 26 autorów, niektórych reprezentując dwu czy nawet trzykrotnie. Agile’owcy natychmiast wychwycą nazwiska Mary Poppendieck i Rona Jeffriesa. Oboje prezentują skądinąd dobre, klasyczne teksty. Warto wspomnieć, że wszystkie teksty  opatrzone są ciekawym komentarzem autora.

Spolsky wiele lat przepracował w Microsoft’cie, nie dziwi więc fakt, że wśród dobranych autorów spore grono stanowią jego koledzy, współpracownicy z tejże firmy. Skądinąd nie sposób nie zauważyć przemycanego między wersami mniej lub bardziej subtelnego promowania tejże firmy i panującej w niej zasad. Nie brak tu i tekstów humorystycznych, acz muszę przyznać, że mnie akurat teksty z założenia żartobliwe, niespecjalnie ubawiły.

Dekada to w świecie IT wieczność. I to jest główny problem tej pozycji. Dla współczesnych czytelników wiele zebranych tu treści i problemów, takich jak historia Mac Word 6.0. wydaje się być prehistorią. Nie wspominając o rozważaniach Claya Shirky’ego na temat oprogramowania społecznego, ciekawego w kontekście historycznym, ale kompletnie nieaktualnym w dobie Facebooka, Twittera, Snapchata, Instagramu i całego zestawu innego tałatajstwa. Podobnie z tekstami Adama Boswortha i Johna Grubera o aplikacjach internetowych

Zebrane tu artykuły są nierówne i prezentują mocno zróżnicowany poziom. Co zapadło mi w pamięć? Artykuł Michaela Beana o programistycznym outsorcingu, Raymonda Chena o hakach z dobrym uzasadnieniem biznesowym w systemach Windows, anonimowy paszkwil na menedżerów Electronic Arts żyłujących pracowników ile wlezie, tekst Bruce’a Eckela o językach kompilowanych i – niech będzie – skryptowych, Paula Grahama o ponadprzeciętnych programistach, Erica Lipperta o cyklu wdrażania drobnych zmian do kodu Microsoftowych aplikacji, Erica Sinka o zbliżaniu klientów do produktów i odwrotnie oraz o sposobie prowadzenia rekrutacji programistów. W sumie – doliczając Poppendieck i Jeffriesa – całkiem sporo.

Czy warto przeczytać? Niekoniecznie, a jeśli to wybrane artykuły. Jak dla mnie – rozczarowanie, świat programistyczny desperacko domaga się lepszych antologii.